JustaPozaGranicami

Będzin – Pałac Miroszewskich

Skoro na wakacje znów wywiało mnie w rodzinne strony, grzechem byłoby nie odwiedzić perełki Zagłębia Dąbrowskiego – Pałacu Miroszewskich. 

Do parku chodziło się na wycieczki szkolne, złotą jesienią po kasztany, a zimą dokarmiać wiewiórki.  

Pałac wzniesiony został w 1702 roku. Stanowił symbol pozycji i rangi Rodu Miroszewskich, który był jednym z potężniejszych rodów w Księstwie Siewierskim. Budowniczym pałacu był Kazimierz Miroszewski. W ciągu wieków upiększany i rozbudowywany zyskał niejednolity charakter stylowy. 

 

LEGENDA O DUCHU MIEROWSZEWSKIEGO
Obok pałacu, w parku Gzichowskim, koło północy w księżycową noc pojawia się męska postać zastygła między rzeźbami Bachusa i Flory. Kiedy zapieje pierwszy kogut, zjawa dosiada dziwacznego konia i znika z nim we mgle.
Jest to Kazimierz Mieroszewski, budowniczy pałacu, który przywrócił mu dawną świetność. W czasach młodości oddawał się hulankom i swawolom. Z tego powodu kazał postawić też owe rzeźby, dawnych bogów ziemskich uciech.
Młodego pana na prośbę mieszczan zgorszonych jego zachowaniem, odwiedził pleban. Rozpustnik przyjął go niekompletnie ubrany oraz pijany, a napomniany imieniem bożym, począł pieklić się okrutnie. Kapłan podczas ucieczki przeklął rozpustnika, by po śmierci, co noc w towarzystwie swoich posążków, rozmyślał o popełnionych grzechach. Mieroszewski wkrótce się ustatkował. I choć kolejny pleban klątwę zdjął, było już za późno.

LEGENDA O BŁĘKITNEJ LUDWICE
W komnatach pałacu na Gzichowie pojawia się prawnuczka Kazimierza – Ludwika, ostatnia z rodu Mieroszewskich. Jej postać, bardzo wyrazista, pokazuje się raz w roku, zawsze w nocy z 21 na 22 kwietnia. Było to w czasie trwania długich wojen napoleońskich. Ludwika, córka Józefa, bardzo zakochana była w młodym arystokracie, prawdopodobnie o nazwisku Niemojowski. Rodzice byli przychylni związkowi, zwłaszcza, że młodzian nie tylko był piękny, ale i bogaty. Dnia 21 kwietnia, w pałacu gzichowskim odbyły się huczne zaręczyny. Narzeczona ubrana była w błękitną suknię, a narzeczony we wspaniały mundur. Po ceremonii, narzeczony wyjechał na wojnę. Gdy dawno ucichły echa wojny i bitew napoleońskich, Ludwika ciągle czekała na powrót ukochanego. A że lata szybko mijały, rodzice zmusili Ludwikę do innego małżeństwa. Wybrankiem został Wincenty, hrabia Leszczyc – Siemieński, który rozpoczął korzystne dla Gzichowa rządy. Po latach około 1830 roku, w pałacu zjawił się wspaniałym zaprzęgiem, bogaty szlachcic, z głową przyprószoną siwizną. Na jego widok Ludwika zemdlała – zaś, gdy opuścił pałac- za parę tygodni pogrążona w smutku i rozpaczy umarła. W każdą rocznicę najszczęśliwszego swoim życiu wieczoru, powraca do pałacowych komnat, pląsając i nucąc w Sali głównej na 1 piętrze.

Dziękuje za wizytę, a jak już TU trafiłeś to zostaw po sobie komentarz. 

Następny na liście Zamek Królewski w Będzinie, zapraszam wkrótce. 

Pozdrawiam 

justalogo

This is a demo store for testing purposes no orders shall be fulfilled. Zamknij

%d bloggers like this: