Cała Ja

Cała Ja

Matka, żona, emigrantka

bez pamięci zakochana w życiu

Justa

Współpracuje z

„Cud poczęcia” według Diav / Francja

Zapraszam na kolejny wywiad z cyklu „Cud poczęcia” według Polek w Świecie. 
Dzisiaj w roli mojej rozmówczyni Diav, która podzieli się z Nami swoimi wspomnieniami i doświadczeniem na temat prowadzenia ciąży i porodu w Cannes i Nicei /Francja/. 

Wspomniane placówki zdrowia :
Francja : Cannes (Centre Hospitalier de Cannes), Nicea (Hôpital l’Archet – CHU de Nice).


 

JUSTA: Na wstępie prosiłabym kilka słów o sobie poproszę.
DIAV: Z zawodu psycholog oraz plastyk, ale pracuję jako informatyk 🙂
22 stycznia 2015 roku mój świat powiększył się o Małego Księcia <3. 
A o mnie: mam dwukolorowe oczy, a z Friends najbardziej lubię Chandlera. Nie lubię skórki z pomidora, rzadko lubię utwory muzyczne śpiewane przez kobiety, jestem zdecydowanie dog-person. Kocham gadżety elektroniczne, komputerowe i kuchenne. Nie przepadam za szpinakiem, jeden z moich ulubionych filmów to Labirynt Jima Hensona. Od kilkunastu lat nie jem mięsa, uwielbiam filmy Christophera Nolana, uważam, że Robert Pattinson NIE jest przystojny. Lubię kolor niebieski, chociaż z reguły ubieram się na czarno. Uwielbiam frytki z baru Pod Aniołem w Wildze. Mam hopla na punkcie książek. Nie lubię kupować butów. Nie zasnę w ciemności, nienawidzę dźwięku tykającego zegarka. Nie znoszę dramatów. Uwielbiam żółty ser. Nie lubię Pulp Fiction. Uwielbiam M. J. Foxa i podziwiam go za optymizm. Uważam, że Momo jest lepsze od Niekończącej się opowieści. Lubię Białoszewskiego. Nie lubię piwa. W Łazienkach Królewskich często siadam na kamiennym lwie. Lubię brzmienie słów zaczynających się na „dia”. Nie kłócę się z osobami, na których mi nie zależy. Bywam złośliwa. Fascynują mnie Chiny i Japonia. Kocham Francję . Uwielbiam M.C.Eschera i Charlesa Dodgsona. Nie lubię białego światła i bywam nieśmiała :).
 
 
CIĄŻA I PORÓD
JUSTAW jakim kraju/mieście/przychodni prowadziłaś swoją ciąże?
DIAV: Oj ☺. Pierwsze pytanie, a ja już komplikuję. W ciążę zaszłam i dziecko urodziłam – kiedy mieszkałam we Francji. Moją ciążę zaczęłam prowadzić w Cagnes sur Mer (Polyclinique Saint Jean). Tam miałam dwóch doskonałych lekarzy, którzy potem przekierowali mnie do innego szpitala. W moich oczach dr Ibghi będzie zawsze najlepszym ginekologiem, jakiego spotkałam. Od połowy drugiego trymestru byłam prowadzona w szpitalu w Cannes (Centre Hospitalier de Cannes), a urodziłam w szpitalu w Nicei (Hôpital l’Archet – CHU de Nice).
 
JUSTA: Jak oceniłabyś swoją opiekę prenatalną?
DIAV: Bardzo dobrze. Dbano o mnie doskonale, jeśli potrzebowałam dodatkowych badań – oferowano mi je jeszcze tego samego dnia. Wszystkie leki, kosmetyki oraz generalnie apteczne rzeczy poprawiające mój komfort w ciąży przepisywano mi na receptę, dzięki czemu nic za nie nie płaciłam.
 
JUSTA: Czy byłaś/jesteś zadowolona z oferowanych badań, pomocy i ogólnego przebiegu ciąży?
DIAV: Bardzo, bardzo, bardzo! No, może za wyjątkiem tego przebiegu ciąży… Urodziłam o ponad dwa miesiące za wcześnie, z tego nie jestem zadowolona ;), ale gdyby nie cudowni lekarze, pewnie nie miałabym teraz wspaniałego, w pełni zdrowego synka, który mimo tego, że urodził się zbyt wcześnie, dostał 10 pkt w skali Apgar ☺
 

JUSTA: Masz może jakieś spostrzeżenia, porady dla kobiet planujących dzidziusia w Twojej okolicy. 
DIAV: Nie bójcie się pytać i ufajcie lekarzom ☺. Ja na każdą wizytę przygotowywałam sobie solidną listę pytań i za każdym razem wszyscy cierpliwie mi na nie odpowiadali. Ciężarne w mojej okolicy traktowane są niemalże jak księżniczki, w sklepach wręcz wołano mnie do kas, nawet jeśli grzecznie ustawiałam się w kolejkach; ludzie się do mnie uśmiechali na ulicy, w środkach komunikacji miejskiej połowa autobusu podrywała się, żeby ustąpić mi miejsca. Miło ☺.

 

WSPOMNIENIE PORODU
JUSTA: Opieka, pomoc, wsparcie – jak je oceniasz?
                Czy uważasz, że zajęli się Wami wystarczająco dobrze?
DIAV: Bardzo podobało mi się to, że na oddziale ciążowym w Nicei są same pojedyncze pokoje, a mąż zostający na noc to norma. Zwłaszcza na patologii ciąży! Cudownie też, że na początku pobytu w szpitalu odbywa się rozmowę z dietetykiem, który następnie układa dla pacjentki jadłospis, uwzględniając jej preferencje żywieniowe.
 
Położne w szpitalu w Nicei były fantastyczne. W szpitalu leżałam łącznie pięć tygodni (tydzień w Cannes, cztery tygodnie w Nicei), więc miały czas, żeby mnie i moje lęki dobrze poznać – zajmowały się mną bardzo delikatnie, biorąc pod uwagę mój ogromny strach przed igłami i cierpliwie (co rano) czekały aż przygotuję się psychicznie do pobierania krwi. Dzięki położnym na tym oddziale czułam się wyjątkowo – zajmowały się pacjentami w taki sposób, że każda z nas czuła się jakby była dla nich najważniejsza. Dawały mi wsparcie, którego potrzebowałam.
 
Sam poród był dla mnie bardzo ciężki, nastąpiła próba go wywołania („rodziłam” przez 36 godzin), która niestety zakończyła się moim krwotokiem, odklejaniem się łożyska i ratunkową „cesarką”. Na szczęście załoga, która tej nocy zajmowała się operacjami była świetna, asystentka anestezjologa była przy mnie cały czas, tłumacząc mi dokładnie każdy krok oraz opisując mi co się dzieje. Od razu po porodzie podano mi moje maleństwo do pocałowania, a następnie zawołano mojego męża, by również mógł zobaczyć synka przed odwiezieniem go na oddział neonatologiczny.

 

OPIEKA NAD NOWORODKIEM I ŚWIEŻĄ MAMĄ PO PORODZIE
JUSTA: Ile dni po porodzie musieliście zostać w szpitalu?
DIAV: Ja zostałam w szpitalu tydzień, mój synek łącznie spędził w szpitalu pięć tygodni. Pierwszy tydzień razem ze mną w Nicei – był w NICU, następnie został przetransportowany do Cannes (bowiem ten szpital był bliżej mojego domu, zaledwie 5-7 minut samochodem).

Już w parę godzin po porodzie, mimo, iż leżałam prawie dwie doby na sali pooperacyjnej (komplikacje z ciśnieniem) przyszła do mnie pielęgniarka z NICU przynosząc mi zdjęcie mojego synka. Dostawałam takie zdjęcia przez cały pozostały czas mojego pobytu w szpitalu. Również bardzo szybko przyszła do mnie pielęgniarka będąca specjalistą do spraw laktacji oraz wszystko mi wyjaśniła, opisała, pozostawiła do siebie namiary oraz zostawiła mi również odpowiednie urządzenia (szpital zaopatrzył mnie na trzy miesiące w profesjonalny laktator firmy Medela).

JUSTA: Jak wspominasz Wasze pierwsze chwile? Czy opieka nad Wami była zadowalająca?
DIAV: Pierwsze chwile niestety wspominam dość żałośnie, ale nie ze względu na opiekę, a ze względu na sytuację (synek daleko ode mnie, w inkubatorze; nierealność całej sytuacji; poczucie winy typowe dla mam wcześniaków). Opieka za to była naprawdę doskonała.  
 
JUSTA: Jakie badania miało Twoje małe szczęście?
DIAV: Miał ich dużo, nie jestem nawet pewna czy wiem o wszystkich! Nie byłam w stanie się wtedy tym zajmować, więc zgody na wszystkie badania podpisywał mój mąż.   
 
JUSTA: Jaką ocenę wystawiłabyś personelowi i szpitalowi w którym rodziłaś (w skali od 0 do 10). Czy poleciłabyś GO czy raczej nie?
DIAV: Zdecydowanie 10. Każdemu polecam, szpital w Nicei jest naprawdę świetny. Jednoosobowe sale z opcjonalnym łóżkiem dla osoby towarzyszącej.  Łazienka (z prysznicem), szafa zamykana na klucz, telewizor i dostęp do Internetu w każdym pokoju. Dwa stoliki – jeden dla pacjentki, drugi, z boku, z osobnym krzesłem, dla osoby towarzyszącej.  Dominujące przyjazne kolory i zawsze pozytywnie nastawiony personel, który wspiera. Natychmiastowy dostęp do psychologa, jeśli jest potrzebny. Spersonalizowane (dostosowane smakowo oraz kalorycznie), bardzo smaczne cztery posiłki dziennie. Personal przez całą dobę dostarcza zimną wodę pitną, w karafkach – co jakiś czas zaglądają do pokoju by sprawdzić czy ma się jeszcze wodę, a jeśli nie – natychmiast wymieniają karafkę na nową. Na oddziale znajduje się również mała biblioteczka, z której można wziąć sobie do pokoju książki i magazyny do poczytania. Bardzo wygodne łóżka. Pokoje są również wyposażone w dodatkowy zlew do kąpania dziecka oraz dodatkową powierzchnię do przewijania.

W salach porodowych duża ilość „pomocy” typu piłki do skakania, różnorakie poduszki, możliwość włączenia własnej muzyki… Przed każdym porodem na wszelki wypadek poznaje się również załogę operacyjną (chirurga, asystenta, anestezjologa, asystenta anestezjologa, pielęgniarkę itd.) by potem (gdyby taka była potrzeba) mieć z nimi lepszy kontakt.

W moich oczach zarówno szpital jak i personel – zdecydowanie zasłużyli na najwyższą notę 10 ☺

Diav prowadzi bloga, na którego zajrzeć możecie tutaj :  Buszując we Francji

 


 od JUSTY: 

Na wstępie bardzo się cieszę, że zdecydowałaś się na dołączenie do projektu. Przykro mi z przebiegu spraw ale cieszę się, że synek mimo, że urodził się 2 miesiące wcześniej dostał aż 10 punkcików. Opieka z tego co piszesz fantastyczna, kobieta powinna czuć się wyjątkowo ale czego się spodziewać po tak pięknej części Francji 🙂 byłabym bardzo rozczarowana gdyby było inaczej. W takim szpitalu i z taką opieką to nic tylko rodzić. Pozdrawiam serdecznie Waszą trójeczkę. Trzymajcie się zdrowo. 


Już za dwa tygodnie (5.08.2016) kolejny wpis z serii ‚Cud poczęcia według Polek w Świecie’. 

W roli głównej wystąpi Ewa z Francji 

Zapraszam serdecznie

justalogo

This is a demo store for testing purposes no orders shall be fulfilled. Zamknij

UA-77360898-1
%d bloggers like this: