Cała Ja

Cała Ja

Matka, żona, emigrantka

bez pamięci zakochana w życiu

Justa

„Cud poczęcia” według Sylwii / Wielka Brytania

Ciekawość swoją zaspokajam nagabując polskie mamy do podzielenia się ze mną i ze światem swoimi wspomnieniami. Zawsze ciekawiło mnie jak wygląda opieka nad ciężarną w różnych zakątkach świata.   
Zapraszam na kolejny wywiad z serii „Cud poczęcia według Polek w świecie”.

Dziś swoją obecnością zaszczyciła mnie Sylwia, autorka bloga “Mama z prądem i pod prąd “.


 

Mieszkam w Anglii. Już 12 lat. Stało się to bez planu, ale był to mniej 😉 lub bardziej mój świadomy wybór. Tak jak to w życiu bywa… i ja tak na to patrzę. No i też przyszło dziecko. I po dłuższym namyśle zdecydowałam się trochę o tej “drodze” i początku mojego macierzyństwa , tutaj w Anglii, opowiedzieć…

CIĄŻA I PORÓD

Mieszkam w okolicy Epsom. To już nie Londyn, chociaż Ci którzy darzą Londyn miłością straszliwą, twierdzą, że to wciąż Londyn. Ja uważam, że to już początek zadupia na dalekich obrzeżach Londynu. Epsom jest nieduże, dość urokliwe i ma nieduży, lokalny, bardzo sympatyczny Epsom Hospital.

Uważam, że opieka, którą mi tutaj zaoferowano była bez zarzutu. Pełne wsparcie, szacunek dla mnie i mojego ciała, wsparcie w każdej chwili gdy potrzebowałam, i to wszystko z uśmiechem na twarzy.

Podczas ciąży byłam w Polsce dwa razy. Mam tam lekarza, do którego chodzę mniej lub bardziej regularnie. Za pierwszym razem akurat był na urlopie i trafiłam do kogoś innego, podobno dobrego i bardzo cenionego. Nasza rozmowa zakończyła się po 5 minutach i strzeliłam drzwiami tak, że cały ośrodek zdrowia zatrząsł się w posadach. Przed wyjściem oczywiście pożegnałam się grzecznie, ale wyraziłam nadzieję, że nie dane nam się będzie więcej spotkać. Tak, tego nauczono mnie w Anglii, że kobiecie w ciąży należy się szacunek, spokój, i ona ma mieć pełne zaufanie do położnej czy ewentualnie lekarza. Nie traktuje się jej z góry, nie komentuje kretyńsko kiedy ona się na pewne procedury nie chce zgodzić i nie wychodzi się z pozycji, że ja wiem lepiej, bo to pacjentka jest w ciąży i widzi i czuję lepiej jak się zachowuje jej ciało. Następnym razem byłam już u swojego lekarza i było “miodzio “, bo są w Polsce świetni lekarze, którzy wiedzą o co chodzi 🙂

Później były komplikacje w moim przypadku, bo miałam zatrucie ciążowe (pre-eclampsia), poza tym mój syn urodził się około 4 tygodni wcześniej i był na oddziale intensywnej opieki przez długich 9 dni. Dla mnie, a szczególnie dla niego długich 9 dni.

W związku z tym, że moja ciąża była zagrożeniem dla mnie jak i dla dziecka od 7 miesiąca, miałam szansę zobaczyć jak wygląda wsparcie tutaj w sytuacji wyjątkowej. Od momentu kiedy dowiedzieliśmy się, że jest ryzyko i to ryzyko jest większe z każdym tygodniem, byłam monitorowana. Meldowałam się w przychodni co drugi dzień, plus w szpitalu co parę dni. Poproszono mnie o nie wspieranie się wiedzą dodatkową na Google i aby przestać pracować na początku 8 miesiąca. I żeby nie głupiec i słuchać sygnałów swojego ciała. Szczególnie sugestia coby nie czytać dodatkowo o pre-eclampsia była bardzo sensowna, doczytałam już po porodzie i włosy stanęły mi dęba… No, ale wtedy było już po wszystkim. Bo parę tygodni po porodzie moje wskaźniki różniaste wróciły do swojej normy, zamiast “przebijać sufit “, bo tak to wyglądało…

Dzieć zdecydował się przyspieszyć swoje przyjście o niecałe 4 tygodnie i to uratowało mnie od ewentualności wywoływania porodu czy innych zagrożeń.

Nie mam żadnych specjalnych sugestii dla kobiet, które chcą być w ciąży bądź planują ciążę i mieszkają gdzieś okoliczne. Uważam, że opieka tutaj jest na bardzo dobrym poziomie i można spokojnie zaufać systemowi opieki.

Miałam dobry poród w szpitalu. Rodziłam tylko z położna, cudowną Esther, której będę zawsze wdzięczna za to w jaki sposób mnie poprowadziła i wsparła. Nigdy nie chciałam rodzić z mężem, nie uważam, żeby to był dobry pomysł. Przed porodem rozmawiałam też z moim polskim ginekologiem i on też jest zwolennikiem tego, że sala porodowa jest niekoniecznie miejscem dla partnerów czy mężów rodzącej. Mąż się ucieszył, że nie musi tam być i tego wszystkiego oglądać. Ale podkreślam to jest moja opinia odnośnie porodu i mi jest z tym dobrze, a każdy robi co uważa.

OPIEKA NAD NOWORODKIEM I ŚWIEŻĄ MAMĄ PO PORODZIE.

Moje dziecko zostało w szpitalu przez 9 dni. Ja byłam tam przez 6 dni. Właściwie powinnam być wykopana już na drugi dzień, bo miałam poród naturalny, ale że nie było wiele rodzących, polubiłam się bardzo z oddziałowa i przytrzymali mnie dłużej. Dzięki temu pielęgniarki z oddziału intensywnej terapii nauczyły mnie wszystkiego na miejscu plus pomogły z karmieniem piersią.

Nasze pierwsze chwilę były krótkie, bo istnieje procedura dla wcześniaków i są one szybko zabierane, aby sprawdzić czy wszystko jest dobrze. Jednak już po 2 godzinach, kiedy moja położna pomogła mi się “ogarnąć “ i “złożyć do kupy “, zawieziono mnie, a tak, nie musiałam iść 🙂 aby zobaczyć dziecko.

W związku z tym, że Dzieć był wcześniej miał trochę badań dodatkowych plus badanie słuchu. Jest to kolejna dodatkowa procedura kiedy dziecko rodzi się wcześniej.

Personelowi i szpitalowi w którym rodziłaś dałabym piękne 10 za wszystko. Myślę, że wszystko było dokładnie tak jak powinno być. Kobieta też po porodzie potrzebuje wsparcia innych kobiet i ja takowe miałam. Przez długich 9 dni, każdego dnia, mogłam o wszystko spytać, poradzić się i podzielić się tym, że po prostu mam stracha i tego wszystkiego nie ogarniam.
 
Zawsze będę za to wdzięczna.
 

Sylwię i jej losy poznać można bliżej na jej blogu, instagramie i FanPage : 
 
 
Warto zajrzeć. 
 

od Justy: 
 Muszę całkowicie zgodzić się co do Twojej opinii na temat opieki nad kobietą w ciąży w Wielkiej Brytanii. Obie ciąże i ich finał miałam właśnie TU i jestem bardzo zadowolona z podejścia do kobiety w ciąży i ogólnej opieki. 
Fajnie, że podkreśliłaś wyraźnie SWOJĄ opinię na temat obecności partnera na sali porodowej 🙂 bo mój małżonek asystował przy obu, przecinał pępowiną i był mega zadowolony. Dzięki Twojemu podejściu nie poczułam się w żaden sposób źle, że mam inne zdanie na ten temat. 
Dziękuje raz jeszcze za podzielenie się wspomnieniami. 
Pozdrawiam serdecznie xxx

 
 Dziękuje za wizytę, zapraszam częściej. 
A na wywiady innych wspaniałych zapraszam TUTAJ.
justalogo
 


 ps. jeśli także masz ochotę podzielić się z Nami swoimi wspomnieniami zajrzyj TUTAJ.

This is a demo store for testing purposes no orders shall be fulfilled. Zamknij

UA-77360898-1
%d bloggers like this: