Cała Ja

Cała Ja

Matka, żona, emigrantka

bez pamięci zakochana w życiu

Justa

Współpracuje z

Moja hiszpańska przygoda #1

Na ostatnie urodziny dostałam od męża wspaniały prezent – bilet lotniczy Manchester-Bilbao, co oznaczało że spędzę tydzień z moją przyjaciółką, która zamieszkuje piękną Hiszpanię.
Troszkę szkoda mi było zostawiać rodzinkę – miałam lekkie obawy czy obie strony przeżyją 😉 bo od 10 lat nie miałam z dziećmi rozłąki dłuższej niż kilka godzin, które spędzały w szkole, no ale bilet zakupiony więc szykowały się cudowne, podobno 😉  zasłużone wakacje. 

30 Października 2016 – Lotnisko Manchester, terminal 1 – planowany wylot godzina 17:50. Na miejscu jestem około 20:55 czasu lokalnego …. ale zaraz zaraz, tak pięknie to nawet w bajce nie jest.
 
Na lotnisko dotarłam o czasie, odprawa bagażowa i paszportowa poszła sprawnie. Niestety 15 minut przed wejściem na pokład lot został odwołany – lotnisko w Bilbao spowiła gęsta mgła… a ja utknęłam. Pomruki niezadowolenia przeszły niczym fala po hali ale cóż można było począć, każdy wolał dotrzeć do celu nieco później ale cały i zdrowy.
Oddali nam bagaże i już w autokarze, który odwoził Nas do hotelu wiedziałam, że będzie to ciekawy wieczór. Towarzystwo hiszpańsko-angielskie to chyba najlepsza mieszanka, humor nie odstępował nikogo ani na chwilę a kiedy poszła fama, że jestem polką cały autokar bardzo starał się umilić mi czas swoim łamanym “Jak się masz” i “Dzień dobry”.
Dotarliśmy do hotelu w ciągu 3 minut. Kiedy już ulokowali Nas w pokojach, pół samolotu (drugie pół było w innym hotelu) spotkało się w hotelowej restauracji i poczułam się jak na szkolnej wycieczce, z tym wyjątkiem, że bez problemów mogłam zamówić lampkę wina.
 
Na lotnisku kazali nam się wstawić o 4 rano więc szybki posiłek, lampka wina i trzeba było iść spać. Następnego dnia już w 3 wyskoczyłam z łóżka, wzięłam prysznic, wypiłam herbatkę i byłam gotowa na kolejny dzień mojej przygody.
Z hotelu na lotnisko przejechałam się hotelową taksówką – co tam jak szaleć to szaleć, w końcu płaciły za to linie lotnicze.
 
W punkcie easyJet dostałam bilet w łapkę – lot na godzinę 6.30 i kartę na śniadanie z kwotą £18.
Oddałam bagaż, kupiłam tusz do rzęs (bo swojego zapomniałam), tosty z serem, kawę i mój ulubiony mus bananowo-truskawkowy – teraz wystarczyło już tylko wygodnie się ulokować i czekać aby znów nie przytrafiło się nic nieprzewidzianego.
O 6.30 siedzieliśmy już w samolocie jednak nie mogliśmy wystartować, bo … barek był pusty a bez picia, jedzenia i alkoholu się nie da…
Nie macie pojęcia ile oklasków otrzymał pilot kiedy dostaliśmy w końcu pozwolenie na start i zaczęliśmy kołować na pas startowy. To był długi, chyba mój najdłuższy “lot” ale cały dyskomfort podróży wynagrodziły mi widoki z samolotu tuż przed i po lądowaniu.
 
Hiszpanio jestem !! Bilbao jestem !! Do miejsca docelowego zostało nam jeszcze prawie 180km. Burgos nadjeżdżam!!
 

Lotnisko Bilbao – Burgos, ostatni etap w dotarciu do celu

Villamanderne, Spain

Pancorbo, Spain

Pancorbo, Spain

Osma, Spain

Monte Santiago – Rezerwat przyrody

Spain

 
Ciekawa jestem czy Tobie też zdarzają się takie przygody. Chętnie o nich poczytam.
Następna część mojej hiszpańskiej przygody już wkrótce.
  • Pingback: Moja hiszpańska przygoda #2 | | JustaPozaGranicami()

  • Igomama

    O rety, ale miałaś przygodę! Choć w sumie na dobre wyszło i przynajmniej masz co opowiadać i wspominać.
    Nigdy nie byłam w Hiszpanii, a po Twoich zdjęciach widzę, że mam czego żałować. Pięknie tam! Pozdrawiam:)

    • oj pięknie, pięknie. A ty jak tylko będziesz miała okazje to odwiedź Espanię 🙂 warto

  • Marta Kozak Jezierska

    Kochana Hiszpania czeka na Ciebie zawsze o każdej porze i kiedy tylko chcesz. Choć taka odskocznia od rutyny i od rodzinki, kochanej rodzinki jest czasem potrzebna, przekonałam się o tym odwiedzając Leyland – odwiedzając Ciebie, to bardzo chcielibyśmy abyście przyjechali kiedyś wszyscy razem.
    A tym czasem czekamy z niecierpliwością na drugą część Twojej hiszpańskiej przygody *))

  • Miałam podobne odczucia, jak po raz pierwszy leciałam na „babski wypad” do Mediolanu. Obie strony przeżyły, wyjazd był super a niebawem wybieram się na kolejny. Myślę, że warto czasem zrobić coś tylko dla siebie 🙂

    • ufff to jednak jestem normalna 😛
      podejrzewam, że następne ‚rozstanie’ będzie dużo łatwiejsze…

    • nie tylko warto … to powinien być obowiązek 😉

  • Fajna relacja – pojechał bym – może kiedyś? Na razie inne cele 🙂
    Pozdrawiam

    • Co się odwlecze… 😉 kiedyś na pewno. Dzięki

  • Bardzo mi się marzy Hiszpania od dawna, tak że zazdroszczę pomimo przygód! chociaż znalazłaś w nich sporo pozytywnego 😀

    No i wiadomo, jak tu ruszać dalej bez alkoholu? Nie można i już! 😀

    • To był moja pierwsza i mam nadzieję nie ostatni wizyta w Hiszpanii. Cudowni ludzie, cudowna atmosfera… szczerze polecam 🙂
      a z tym barkiem to też mnie zaskoczyli … hehehe

This is a demo store for testing purposes no orders shall be fulfilled. Zamknij

UA-77360898-1
%d bloggers like this: