Cała Ja

Cała Ja

Matka, żona, emigrantka

bez pamięci zakochana w życiu

Justa

Moja hiszpańska przygoda #2

Zazwyczaj wybierając się gdzieś robię szybki rekonesans –  co warto zobaczyć, zwiedzić, ile czasu poświęcić na zakupy pamiątek a ile na delektowaniem się randką z aparatem. Tym razem całkowicie zdałam się na moich przyjaciół i powiem Wam, że byłam w niemałym szoku bo to małe miasteczko, jak je określali okazało się całkiem sporą metropolią. Dla porównania moja dziura liczy 40,000 mieszkańców a Burgos prawie 179,000 – mała różnica, co ???

Przegonili mnie po całym Burgos wszerz i wzdłuż, opowiadając o historii, ciekawych wydarzeniach i bohaterach miasta. Cudownie było poznać nową kulturę, obyczaje. Hiszpanie są niesamowitym narodem, z pozoru zimni i surowi ale w głębi duszy ciepli i serdeczni, bije od nich energia, radość i chęć życia.

panorama Burgos

Postaram się przekazać Wam cząstkę tego co widziałam, podziwiałam i zapamiętałam, choć tydzień to za mało aby zobaczyć wszystko, bo ja lubię się smuć powoli, przysiąść na ławeczce obserwować przechodniów, jedni się spieszą, inni jak ja snują się powoli. Jak już wspomniałam był to mój pierwszy wypad bez dzieci więc chciałam się rozkoszować tym, że mogę skoncentrować się całkowicie na sobie, przystanąć kiedy chcę, bez pośpiechu i oczu dookoła głowy. Jeśli masz dzieci na pewno wiesz o czym mówię 🙂 

Zapraszam na wycieczkę …

 Na straży miasta stoi rycerz *El Cid, a właściwie Rodrigo Diaz de Vivar (zwany także Cydem) 
symbol męstwa i oddania.

Podążając tą cudowną aleją doszłyśmy do Łuku triumfalnego – Arco de Santa Maria, 

po którego przekroczeniu ukazała Nam się gotycka Katedra Świętej Marii (Catedral de Santa María de Burgos), znajdująca się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Nie małe wrażenie na mnie zrobiła, stałam z otwartą paszczą dobre kilka minut. 

 cudowna gra światła, zmieniające się kolory. Wieczorem też się ładnie prezentuje. 

Kolejne kroki skierowałyśmy na wzgórze Zamkowe. Zamku nie udało się zobaczyć bo brama zamknięta była na 4 spusty ale z tarasu widokowego rozciągała się wspaniała panorama Burgos. 

Castillo de Burgos

 

taras widokowy – Mirador del Castillo

Na wzgórzu jest knajpka ‚El Vagón’, spragnione chciałyśmy pożywić się pustymi kaloriami ale niestety .. nie miałyśmy szczęścia, nie nie nie wcale nie popsuło Nam to nastrojów. 

El Vagón

Odsapnęłyśmy trochę i ruszyłyśmy dalej. 
 
Czekały na nas inne atrakcje cieszące oko.
 

Fountain in Plaza, Cathedral

Wave Fountain

Fuente del Toro

 Cudownie było snuć się po urokliwych uliczkach 
kończąc dzień na zimnym San Miguel w towarzystwie przyjaciół… 
 
Samo Burgos ma wiele o sobie do powiedzenia a Mi dodatkowo trafiła się nie lada gratka a mianowicie – Tydzień Kulturalny, podczas którego galerie pękały w szwach od wystaw – rzeźba, obrazy, fotografia… ale o tym już w następnym poście.
 
Na dziś to wszystko
Dzięki za wizytę
 

Jeśli masz ochotę na pierwszą część ‚Mojej hiszpańskiej przygody’, nie krępuj się.

  • Jolanta Duszyńska

    Pięknie napisane a zdjęcia cudowne. Zazdroszczę ! Muszę kiedyś się tam wybrać! Oszałamiające wrażenie wywarła na mnie Katedra

    • Jolu uwierz mi, że na żywo wygląda jeszcze bardziej niesamowicie 🙂

  • Matko, żono, emigrantko! Masz ogromny talent do pisania!!

  • Igomama

    Piękne miasto! Katedra wygląda jak utkana z koronki.
    Urocze liczne rzeźby. I te fontanny…
    Super, że udało Ci się „wyrwać” na wycieczkę bez dzieci.
    Ps. Lecę czytać część 1. 🙂

    • Dokładnie takie samo wrażenie miałam, ogromna a zarazem delikatna. Magiczna.
      Powiem ci fajnie było ale strasznie mi brakowało buziaków na dobranoc od moich szkrabów.

    • Cudowne choć ciężko to przekazać gdy jest się kiepskim fotografem 😉
      Bez dzieci było fajnie ale pójście spać bez buziaka i tulisia od moich smyków już nie było takie fajne..

This is a demo store for testing purposes no orders shall be fulfilled. Zamknij

UA-77360898-1
%d bloggers like this: