Cała Ja

Cała Ja

Matka, żona, emigrantka

bez pamięci zakochana w życiu

Justa

Ania i jej góry

„Bo człowiek bez pas­ji nudzi swoją duszę”
Witam serdecznie i zapraszam na pierwszy wywiad z serii ‚Pasjonatki’.
Dziś Ania, która opowie Nam o swojej wielkiej miłości, o tym jak się pojawiła, rozkwitła, dojrzewała.
Góry – co w nich zachwyca Anię … zapraszam do lektury …
 
JUSTA: Aniu witam i dziękuję, że zgodziłaś się odpowiedzieć na kilka moich pytań. Powiedz Nam proszę coś o sobie. Kim jesteś? Gdzie mieszkasz?
ANIA: Cześć! Jestem Ania, autorka bloga o Azji – Czekolada z Farszem. Obecnie mieszkam w Wietnamie. Wcześniej przystankami na mojej drodze były: Tajlandia, Niemcy, Szwajcaria i Finlandia. Powoli już myślę o następnym kraju, gdzie mogę osiąść i na horyzoncie jawi się Laos – w bliższej, lub dalszej przyszłości.
 
JUSTA: Ha!! Jeszcze nie zaczęłaś, a już jest ciekawie. W głębi duszy chyba troszkę Ci zazdroszczę bycia takim wolnym ptakiem no i oczywiście trzymam kciuki za realizacje planów.   
Wracając jednak do tematu dnia dzisiejszego… powiedz mi czym jest Twoja pasja?
ANIA: Mam ich kilka – fotografia, koty (Crazy Cat Lady to ja), motory, joga. Ale dzisiaj chciałabym napisać o górach. One szczególnie wiele dla mnie znaczą.
 
JUSTA:  Czy pamiętasz, jak zaczęła się Twoja przygoda z górami ?
ANIA: Kiedy jeszcze byłam dzieckiem moi rodzice zabierali mnie na wycieczki w góry. Stawiali oni na aktywny wypoczynek. Nie dla nich było leżenie na plaży. Pamiętam, jak spacerowaliśmy po szlakach i ja zupełnie nie widziałam sensu, po co wspinać się na górę, tylko po to, żeby z niej potem zejść. Nie doceniałam widoków. Ale lazłam przed siebie, bo cóż było robić.
 
JUSTA: Więc Twoja przygoda z górami to nie dzieło przypadku?
ANIA: Ja chyba po prostu dorosłam do gór. A kiedy mi się właściwie to spodobało? Sama nie wiem, kiedy bezrefleksyjne dreptanie zaczęło mi sprawiać przyjemność. We wczesnym wieku nastoletnim upodobałam sobie jazdę na nartach i snowboardzie i przez długi czas to był powód, dla którego najczęściej bywałam w górach. Później pojawiła się jeszcze wspinaczka. Aż w końcu zupełnie wsiąkłam, przestałam sobie wyobrażać życie bez gór. I będąc na studiach to ja wyciągałam rodziców na szlak. Teraz już bardzo długo nie wspinałam się i nie jeździłam na nartach, głównie z racji tego, gdzie mieszkam. Łazikuję, kiedy tylko mam okazję.
 
JUSTA: Co sprawia, że kochasz góry?
ANIA: Najczęściej podróżuję w góry sama, mam wtedy czas, żeby się wyciszyć. Pobyć chwilę tylko ze sobą.
Wyłączam telefon, żeby nikt mi nie przeszkadzał. Chłonę naturę i zapominam o całym zgiełku świata, który zostawiłam hen daleko.
Sprawdzam swoje granice wytrzymałości. Lubię się fizycznie zmęczyć, czasem tak żeby aż pot się lał strumieniami i zakwasy były następnego dnia. Wielokrotnie przekroczyłam swoje własne granice możliwości. Ale góry nauczyły mnie również odpuszczać w odpowiednim momencie.
Kiedy wybieram się w góry z kimś, to jest bardzo dobry test dla znajomości. Wiem, że jeśli tam nam było razem dobrze, to już wszędzie się dogadamy.
JUSTA: Niezły test na przyjaciela  😉
 
JUSTA: Jest coś co szczególnie utkwiło Ci w pamięci? Jakaś niezapomniana przygoda?
ANIA: Ciężko wybrać jedną, opisze tą, która pierwsza przyszła mi na myśl.
Pewnej zimowej nocy w Bieszczadach rozbiliśmy z kolega namiot gdzieś w lesie. Jak już zbieraliśmy się do snu, usłyszeliśmy szczekanie. Dźwięk wydawał się być bliżej i bliżej. Z początku baliśmy się, że to wilki, ale dotarło do nas, że jest jeszcze gorzej – wszak wilki nie szczekają. To musiały być zdziczałe, głodne, wioskowe psy. Zapewne wyczuły nasze żarcie. Głosów było kilka, może z 5. A my nie mieliśmy nawet zasięgu w telefonach, żeby w razie czego poprosić o pomoc. Baliśmy się wyjrzeć z namiotu, żeby ocenić sytuację. Najstraszniej zrobiło się, kiedy psy zaczęły nadeptywać na tropik namiotu. Baliśmy się, że zaczną go szarpać w poszukiwaniu jedzenia. Tak, czy inaczej – byliśmy uziemieni.
Mieliśmy gaz pieprzowy, ale cóż by on nam dał? Pocieszaliśmy się wzajemnie, ale tak naprawdę oboje byliśmy spanikowani. W końcu psy odeszły. Odetchnęliśmy z ulgą, ale niestety po jakiś czasie zbliżyły się jeszcze raz. Na szczęście tylko na chwilę. To była jedna z najpaskudniejszych nocy mojego życia.
JUSTA: o rany nie chciałabym być na Waszym miejscu. Dobrze, że tak to się skończyło i sfora odeszła.
 
JUSTA: Czy jest coś co poradziłabyś innym jeśli chcieliby pójść w Twoje ślady i odkryć piękno górskich szlaków?
ANIA: Założyć buty, narzucić plecak na plecy i ruszyć w drogę. Nie trzeba mieć kondycji atlety. Nie trzeba wybierać się na morderczą wyprawę przez skały i śniegi. Nawet jednodniowy spacer po zalesionych pagórkach daje ogromną przyjemność.
JUSTA: Zatęskniłam za górami, a wieki nie byłam na szlaku, ostatni raz chyba w szkole średniej a to już ponad 15 lat temu  czas zaplanować jakąś wycieczkę.
 
JUSTA: Aniu, dziękuję Ci za te słów kilka i cudowne zdjęcia. Bo miłość do gór to piękna pasja. Niech Ci się spełnią marzenia i plany te blisko- i dalekosiężne. Serdeczności xx
Dziękuje za obecność. Mam nadzieję, że się podobało bo mi bardzo. Być może Ania zaszczepi i w Tobie ziarenko miłości do gór, bo  aktywna forma spędzania czasu to teraz cenny nawyk.
 
Anię, jej blog i cudowne zdjęcia możecie znaleźć na blogger, Facebook i Instagram, linki poniżej:
 

Matterhorn, Riffelsee – Szwajcaria

 

Pai – Tajlandia

 

Połonina Wetlińska – Bieszczady

 

Aiguille de Péclet – Alpy francuskie

Dziękuje za wizytę, już za 2 tygodnie następna pasjonatka Malwina opowie nam o jej robótkach ręcznych.

Zostaw komentarz, proszę ♥

  • Też lubię góry, ale daleko mi do takich wypraw 🙂 Ale zdjęcia przecudne! 🙂

  • Igomama

    Piękna pasja. Ania sprawia wrażenie odważnej i silnej dziewczyny, choć na zdjęciu wydaje się być taka krucha i delikatna. Przygoda z dzikimi psami nocą – mrozi krew w żyłach.
    Dziękuję za ciekawy wywiad:)

This is a demo store for testing purposes no orders shall be fulfilled. Zamknij

UA-77360898-1
%d bloggers like this: